środa, 24 lutego 2016

Kartka z pamiętnika #3

W czwartek wybrałam się do lekarza. Jakoś słabo się czułam. Myślała, że pewnie Grzesiek mnie zaraził, bo przecież na antybiotyku był. I tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że nasza służba zdrowia pozostawia sobie wiele do życzenia. Wchodzę do poczekalni, tylko trzy osoby przede mną. Numerek na 15.10, myślę szybko zleci. I słyszę, że doktorowa ma 20 minut opóźnienia. No cóż. Zdarza się. Kiedy tak czekałam, postanowiłam wdać się w dyskusję z dwoma panami czekającymi przede mną. Jeden z nich mieszkał w Niemczech i Francji, opowiadał nam jak działają ubezpieczenia i służba zdrowia za granicą. Dzień do nocy... Wszystko jest załatwiane z dnia na dzień. A u nas? Babcia jak ma operacje na oko... to za dwa lata. Ale prywatnie jak się swoją kasę da, to już by wzięli. Łęczyca i Łódź dostały jakiś czas temu nowe sprzęty. Między innymi do tomografii. I jak to jest, że dziennie z NFZ wezmą tylko maksymalnie czterech pacjentów, a reszta prywatnie? Trzepią kasę równo... No ale nie ważne. Więc wchodzę do Pani Doktor W. Mówię co się dzieje, jakie objawy i w ogóle. I co słyszę? "Ja Pani nic nie mogę dać, bo to pewnie wirusowe jest, więc szkoda mojego i Pani czasu". Że co proszę? To ja jej mówię, że mam początki przeziębienia, a ta że nic mi nie da. Nie no ja rozumiem, lekarz i w ogóle. Ale ona mnie nawet nie zbadała!

Weekend zleciał szybko. I raczej nic szczególnego się nie działo. Pochłonął mnie Quilling. Więc siedziałam na łóżku i tworzyłam. Sowa, dwa kotki, runa z Shadowhunters. Musze w końcu zrobić tą galerię na FB blogowym. Jakoś ciągle zapominam. Starość? Nieeee... Piotrek sobie wymyślił, żebym mu zrobiła postacie z bajek takich starych. No wiecie, Reksio, Rumcajs, Baltazar Gąbka... Magda znowu, jak jej powiedziałam co planuje zrobić, to stwierdziła, że chce już to zobaczyć. Więc nic tylko siedzieć i zawijać te spiralki. Prawie jak świstak z reklamy czekolady.

Poza tym tydzień nie przyniósł nic ciekawego. Ciągle czekam na odpowiedź na staż. Ileż można... ? Muszę w końcu znaleźć czas na czytanie. Pustynna Włócznia za mną tęskni. Albo ja za nią. Albo i jedno i drugie. Nie mogę doczekać się sierpnia. Z Piotrkiem wybieramy się na Polcon! Będzie fantastycznie! Mam nadzieję.

4 komentarze:

  1. Nie no nie wierzę, żeby usłyszeć od lekarza "Szkoda mojego czasu" i na dodatek cię jeszcze nie zbadała to za, co ona wypłatę dostaje. Za siedzenie i odsyłanie chorych do domu bez żadnej pomocy. Achhhh....
    A gdzie się wybierasz na staż? Na pewno się dostaniesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem odrobinę bezczelna i nie zostawiłbym tego tak. Czasami są sytuacje, że muszę z dzieckiem jechać szybko na izbę przyjęć, kiedyś była Pani, która stwierdziła, że nie zbada mi dziecka, a mała miała wysoką gorączkę i ostre wymioty. Pani X zmieniła zdanie kiedy poprosiłam ją o podpisanie oświadczenia, że odmawia przyjęcia chorego dziecka i postawienia diagnozy, mimochodem dodałam że pani Y (moja ginekolog, która jest również sędziom lekarskim) chętnie zapozna się z tą sprawą. Pani X stała się bardzo miła, zmiana nie do poznania... lekarze traktują nas byle sztukę, choć nie wszyscy, to jednak takie okazy niemiłe też są.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rozumiem lekarkę. Bez sensu dawać antybiotyki na przeziębienie, które jest w 90% wirusowe. Najlepiej leczyć je objawowo, tabletki na gardło i samo przejdzie. Dlatego też do lekarza idę jak jestem już poważnie chory - gdyby każdy tak robił kolejek by nie było do rodzinnego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama pracuje w służbie zdrowie i usłyszałem już bardzo wiele podobnych historii, szkoda gadać :P
    Ja ostatnio zakochałem się w Shadowhunters <3 Siódmy odcinek był naprawdę świetny!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie ^^
    czytamboczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń