środa, 26 sierpnia 2015

Jak dorosnę chce być...

8 komentarzy:
Każdy z nas miał miał swoje własne plany na przyszłość jeszcze za czasów bycia dzieckiem. Plany dotyczące swojej wymarzonej pracy. Mój brat chciał zostać treserem w cyrku... oj teraz chętnie oddałabym go do cyrku... Ja za to chciałam zostać piosenkarką i tancerką. Piosenek z bajek uczyłam się tak szybko, że mama była w szoku. Od zawsze lubiłam muzykę i pamiętam, że chciałam iść w tym kierunku. Potem przekształciło się to w bycie przedszkolanką.
Każdy z nas miał więc swoje cele, marzenia. Ile z nich tak naprawdę ujrzało światło dnia, to już inna sprawa. No cóż szanse na zostanie księżniczką zawsze były niskie...
Dzisiejszego posta nie tworzyłam sama. Popytałam Was, moich czytelników,znajomych, przyjaciół, kim chcieliście zostać jako małe dzieci i otrzymałam naprawdę super odpowiedzi. Zapraszam do czytania.





Natalia: „Od dziecka chciałam być adwokatem. Lubię ryzykować. Stawiać wszystko na jedną kartę, a na dodatek lubię pomagać. Chciałabym wyciągać ludzi z dna.”

Joasia: „Mam 13. lat więc nadal jestem dzieckiem, ale w młodszych latach bardzo chciałam zostać aktorkom. Wiadome, ten zawód wybiera każde dziecko, ale ja byłam inna! Nie znudził mi się on po paru latach, aż w sumie do dziś!”

Natalia: „Jako dziecko marzyłam by zostać lekarzem, może po części dlatego, że większa część mojego dzieciństwa wiąże się właśnie z nimi. Zawsze chciałam pomagać ludziom, być im potrzebna, nieść bezinteresowną pomoc. Rozwiązywać problemy ludzi i być z tego dumna. Tak, tego właśnie chciałam.”

Madzia
: „E...a bo ja pamiętam... Chyba najdłużej chciałam być nauczycielką, bo raczej byłam (i niby dalej jestem, ale ja tam twierdzę że tak nie jest) typem liderki i lubiłam uczyć ludzi i im pomagać w nauce, a jako ten przeklęty lider chciałam, żeby za moją sprawą szło im lepiej i w ogóle. A że umiałam każdemu wytłumaczyć wszystko i go nauczyć to chyba stąd ta chęć bycia nauczycielką.”

Mój Piotrek: „naukowcem - chemikiem [zrobić jakąś substancje chciałem która by dawała nieograniczoną czysta energie] tak wiem byłem dziwnym dzieckiem”

Aniazawsze chciałam być fryzjerką. Nie wiem, być może dlatego, że miałam manię obcinania i robienia fryzur moim lalkom i innym zabawkom, które miały jakieś włosy... ;p

Kinga: właściwie to miałam 2 wymarzone zawody. jednym z nich była łyżwiarka figurowa czy coś pod ten deseń. Po prostu marzyłam o konkursach i pokazach, kiedy jeżdżę na lodowisku z bielutkimi łyżwami i pięknie skrojonym ubraniu. Ah a do tego tańczyć w parze z partnerem, który mógłby być moim mężem. Po występie natomiast wizja kwiatów i maskotek od zachwyconej publiczności, wydawała mi się czymś niesamowitym”

Daria: „W dzieciństwie chciałam zostać lekarzem dlatego, że lekarz pediatra do którego chodziłam był już w podeszłym wieku a ja bardzo go lubiłam i stwierdziłam że kiedy on odejdzie na emeryturę ja go zastąpię. Pamiętam, że przy każdej wizycie przynosiłam mu obrazki i brałam ze sobą moją walizkę ,,lekarza" ;D”


Estera: „Nie miałam tak konkretnie sprecyzowane kim chce zostać :P Chciałam być weterynarzem, prawnikiem, psychiatrą, potem studiowałam germanistykę i pedagogikę, ale zawodowo zajmowałam się tworzeniem stron www, a ostatecznie zostałam blogerką :P”



Codzienna rzeczywistość nie jest jednak tak piękna jakby mogła być. I z naszymi marzeniami i pomysłami na wymarzoną pracę, przynajmniej ja, musiałam się pożegnać. Teraz patrzę na świat inaczej. I chociaż uwielbiam dzieci i za opiekunkę mogę robić....to jako przedszkolanka bym zwariowała. 

Chciałam bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom, które zgodziły się pomóc mi w napisaniu tego posta. Bez Was nie byłby on taki fajny. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje.

A Wam jakie zawody marzyły się za dzieciaka? Piszcie w komentarzach :)

środa, 19 sierpnia 2015

Wyjazd do Opola

4 komentarze:
Ten weekend mógł się dla mnie nie kończyć. Zresztą mówię tak za każdym razem, kiedy jestem u Piotrka. 14 sierpnia. Pobudka o godzinie 5:00. O 6:22 pociąg do Łodzi. A tam o 7:40 autobus do Opola. I mimo, że autobus był czterdzieści minut opóźniony nie traciłam dobrego humoru. Czułam wypełniające mnie szczęście, jak zawsze kiedy mam się spotkać z Piotrkiem. Po 12:00 dojechałam do Opola.
"-Kochanie ja z tą torbą nie będę się przeciskać wyjdę na końcu na spokojnie.
-Dobrze spokojnie"
Ta... wyszłam jako pierwsza. Nie mogłam inaczej widząc go.

Weekend spędziliśmy dosyć aktywnie. W piątek zanim doszliśmy do naszego wynajętego domku było już po 14:00. Ale i tak rozpakowanie się, ogarnięcie i koło 16:00 już wychodziliśmy. Oboje bardzo lubimy spędzać aktywnie czas.



Sobota zaczęła się spacerem po ZOO. Słońce świeciło, nawet się opaliłam. Pełno ludzi, ale na spokojnie wszystko zwiedziliśmy. No prawie wszystko. w 2012 roku w ZOO spłonął pawilon z płazami. A razem z nim ponad 300 zwierzaków. Prace remontowe trwają i z tego co mówił Piotrek, to mają ten pawilon otworzyć jakoś w grudniu. No zobaczymy. Tutaj macie filmik z grudnia 2012 roku. Zobaczcie jak to wyglądało po pożarze.
 Oczywiście do pająków nie weszłam. PRAWIE weszłam, ale jednak wizja wielkich pająków, których się boje, sprawiła,że od razu zawróciłam.
Jednak było naprawdę fajnie. Uwielbiam przebywać wśród zwierząt. Nie mają może słonia, lwa, tygrysa czy niedźwiedzi, ale i tak było co oglądać.












No ale nie byliśmy tylko w ZOO. Udało nam się, mimo deszczu,który padał w poniedziałek, zobaczyć amfiteatr gdzie odbywa się coroczny Festiwal Polskiej Piosenki. I wiecie co...? W telewizji wydaje się większy.



Cały urok Opola sprawia,że kocham to miasto. Piotrek się śmieje i mówi, że jeszcze znudzi mi się Opole. Ale ja wątpię. Bo tam się ciągle coś dzieje.Mieliśmy w niedziele wybrać się na odkryty basen, ale trochę pogoda zepsuła nam plany. I zakwasy po spacerze w ZOO. Następna wizyta planowo za mniej więcej dwa tygodnie i wtedy już raczej na stałe. Mam nadzieję. Planuje przełamać swój lęk wysokości i wejść na wieżę Piastowską i wybrać się na park linowy. Oj będzie ciekawie.














Niestety na vloga musicie trochę zaczekać. Programy na laptopie odmawiają posłuszeństwa. Ale obiecuje,że dostaniecie, bo Piotrek specjalnie nakręcił filmiki :)
Trzymajcie się i do następnego napisania :)

wtorek, 11 sierpnia 2015

Before death

4 komentarze:
Dzisiejszy post, powstał dzięki autorce bloga My Seamless Life  . Stworzyła listę rzeczy, które chce zrobić przed śmiercią. I zainspirowało mnie to do działania. Zawsze chciałam zrobić taką listę. Więc usiadłam i zabrałam się do działania. Tak więc zapraszam na moją listę rzeczy, które zrobię przed śmiercią.



Przejadę się skuterem wodnym.

Pójdę na koncert Eda :) Baaardzo bym chciała, bo uwielbiam jego piosenki. Ed jest dowodem na to,że w teledyskach nie muszą być półnagie laski, a same piosenki nie muszą być wypełnione seksem, żeby stały się hitem.

Przejadę się na słoniu. To byłaby dopiero przygoda!

Wygram na loterii. Kiedyś trzeba no nie?

Przeczytam "Grę o tron".Podobno czyta się ciężko, ale myślę,że dam radę.

Zobaczę Ellie Goulding na żywo. 

Kupię każdą książkę, którą chcę.

Nauczę się strzelać z łuku. 

Zostanę swoim własnym szefem.

Pojadę do Grecji z moim chłopakiem. Bardzo chciałabym zwiedzić Grecję. Już niedługo napisze o tym co chciałabym w niej zobaczyć. 

Polecę samolotem. Chociaż mam lęk wysokości. I to spory. Ale go przezwyciężę! Kiedyś...


Będę pracować w księgarni.

Będę mieć wystarczającą ilość pieniędzy, żeby kupić wszystkie ubrania jakie będę chciała.

Wychowam swoje dzieci na Harrym Potterze.

Zagram w paintball.

Będę żyć chwilą.

BĘDĘ SOBĄ!

Pokażę ludziom jak silna jestem tak na prawdę.

Zdobędę prawdziwą maskę z Wenecji.

Zrobię zakupy w Paryżu.

Kupie sobie takie audi!

Spróbuje pokochać poniedziałki :) 

Zostanę nazwana mamą! Tego najbardziej nie mogę się doczekać :) 


No więc tak wygląda moja lista. Jestem ciekawa waszych pomysłów więc piszcie w komentarzach. Ach! Jeszcze jedna sprawa. W piątek jadę do Opola. Więc możecie się spodziewać relacji z mojej małej wycieczki :) 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z Twittera Przed Śmiercią