środa, 9 listopada 2016

Ok..bez paniki.. to tylko bycie świadkową.

Wdech i wydech. Spokojnie. Oddychamy. I tak do skutku póki stres nie zniknie. Problem w tym, że nie zniknie...
Moja przyjaciółka Klaudia w październiku bierze ślub. A mnie przypadł zaszczyt zostania jej świadkową. Niby do ślubu jest jeszcze dużo czasu, ale stres robi swoje. Bo jeśli myślicie, że to nie jest nic strasznego... no cóż ja jednak myślę inaczej. Wszyscy powtarzają, że bez paniki, to wielki zaszczyt. Bo na świadkową wybiera się osobę bliską i zaufaną. Ale to więcej obowiązków niż się Wam wydaje kochani!



Początki "pracy" świadkowej zaczynają się jeszcze przed ślubem. Bo przecież nie przyjdę na gotowe. Jednym z zadań świadkowej jest wszelka pomoc Pannie Młodej. Wybór sukni, fryzjerki, makijażystki. Tworzenie listy gości, dekoracja sali weselnej. W szał w wyborze sukni wpadłyśmy już jakiś czas temu, niestety musimy się wstrzymać przynajmniej do marca... Z pozostałymi rzeczami wcale nie jest łatwiej. Ozorków a Szczecin dzieli 447 km, a z Opola jest to jeszcze większa odległość. Więc w wyborze makijażystki i fryzjerki Klaudia musi poradzić sobie sama.

Organizacja wieczoru panieńskiego też należy w dużej części do świadkowej. Przynajmniej tak jest u nas i u Klaudii. Na chwile obecną po prostu planujemy wypad po opolskich klubach. Ale znając nas może to również skończyć się zwykłym siedzeniem w pokoju, śmianiem się bez przyczyny i ogólnie pełen spontan. Przyjaźnimy się już długi czas i znamy się na wylot. Momentami nawet czytamy sobie w myślach.

Wiecie jaka będę musiała być poważna w kościele? To aż nienaturalne, bo normalnie zawsze rozśmieszam Klaudie, a jeśli zacznę ją rozśmieszać w kościele, nawet nieświadomie.. to będzie trochę lipa.
Wiadomo jednak, jeśli ona się będzie stresować i dodatkowo jeszcze ja... to skończy się to tragedią.. i to taką totalną. No ale, na chwile obecną, łatwiej powiedzieć niż zrobić.

Idealna świadkowa musi być przygotowana na wszelkie okoliczności. W pokoju musi mieć zapasowe rajstopy, igłę i nici na wszelki wypadek. Lakier do włosów, plaster, tabletki. No wszystko. Ja się śmieje, że będę musiała wziąć cały kuferek "na czarną okazję". A znając Klaudię, to jest bardzo prawdopodobne.

Obowiązki świadkowej przenoszą się też na sale. Widziałam śluby, gdzie świadkowa faktycznie pomagała pannie młodej, ale też takie gdzie wszystko olewała. Na sali świadkowa powinna mieć dobry kontakt z liderem zespołu. Pomagać rozsadzić gości.
Mimo wszystko nie można zapomnieć o dobrej zabawie! W końcu to ślub najlepszej przyjaciółki! Jestem pewna, że obie zapamiętamy ten dzień, jak i poprawiny, na bardzo bardzo długi czas. Przed nami jeszcze dużo przygotowań i pracy. A czas leci i mimo, że wydaje się nam, że jeszcze prawie rok, to to zleci tak szybko, że nie zdążymy się obejrzeć. Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Wiem, że wszystko się uda. I będziemy się świetnie bawić.

7 komentarzy:

  1. Już widzę jak mnie NIE rozśmieszasz w kościele :D poza tym spoko. Nie tylko Ty się stresujesz :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio byłam świadkową mojej siostry i było to naprawdę fajne przeżycie. ;) głównie dlatego, że jest ogarnięta i większość rzeczy robiła sama, ja musiałam tylko wieczór panieński zorganizować i później na weselu ogarniać, żeby było dobrze. ;) bo na szczęście był to wyłącznie ślub cywilny, bo na kościelnym raczej nie umialabym zachować powagi siedząc na środku. ;)
    pozdrawiam serdecznie i powodzenia!
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony to super spawa, ale z drugiej fakt - mnóstwo obowiązków. I wydaje mi się że domowa zabawa też będzie super, domowe SPA, babskie wygłupy i te sprawy ;D ja się teraz staram wrócić do blogowania (mam nadzieję że wyjdzie mi lepiej niż 3 notki jak rok temu) ale teraz pod nowym adresem, zapraszam
    noshameless.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bycie swiadkowa, cóż muszę się zgodzić że to wielki stres. Martwienie się żeby wszystko wyszło dobrze i nie było żadnych potknięc, a jak coś się nie uda to wielkie wyrzuty sumienia. Ale spokojnke wszystko się uda i będzie mega zabawa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam świadkową swojej młodszej siostry :) bałam się gorzej niż na własnym ślubie :) zapraszam również do siebie martawsrodksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam że to na prawdę wielki zaszczyt :) Skoro jesteście przyjaciółkami to nie jesteś w stanie popełnić takiej gafy która by uraziła pannę młodą, a reszta gości? no cóż... nie każdy musi rozumieć wasze poczucie humoru:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja byłam świadkową mojej przyjaciółki, przed weselem musiałam jej jeszcze fryzurę zrobić... ze stresu przypaliłam jej ucho lokówką. Na szczęście bąbel za uchu dało się zakryć lokami, dziś się z tego śmiejemy wtedy nie było nam do śmiechu. ;) będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń